No, no... Tytani, dziewczyny jako boginie oraz Chris...
Scena szukania facetów do "zlicytowania" bardzo śmieszna. Pytanie Paige mnie rozwaliło.
Imprezka u Darryla bardzo sympatyczna.
Paige jako posąg. Dobrze, że w końcu ją odczarowali. Ale troszkę namęczyć się musieli.
Chris się fajnie pojawił. Tak nagle. I już uratował Phoebe.
Szkoda Starszych, ale cóż... Tak musiało być.
Końcówka bardzo miła. Czekam na jutro.
